poniedziałek, 25 kwietnia 2016

najpiękniejsza najsmutniejsza

 
 
 
 
Ogromne, orzechowe oczy. Prześliczny, delikatny nosek i wielkie, krwiste usteczka.
 
 
 
 
 
Oto moja nowa lalka - Parnilla.
 
Nie mam ostatnio czasu dla lalek i w zasadzie nie planowałam chwilowo poszerzania moich zbiorów ale ta ślicznota "zgłosiła się" do mnie sama ;)
 
Niestety lalunia trafiła do mnie z wyłamanym przegubem brzusznym. Sporo czasu zajęły mi prace związane z rozwiązania tego problemu. Na szczęście udało się ją wreszcie naprawić i obfotografować w promieniach wiosennego słoneczka.
 
 
 
 
 Kochani dziękuję za wszystkie wyróżnienia i przepraszam, że się ostatnio nie odzywam.
 
Pochwalę się Wam tylko, że nie zaniedbuję Was z lenistwa ;)
 
Zapisałam się na kurs krawiectwa :D
 
....po nitce do kłębka - jak już wiecie moim marzeniem jest "produkowanie" profesjonalnie uszytych miniaturowych ubranek i ręcznie robionych mini bucików. Temat obuwia drążę sama, a co do szycia postanowiłam skorzystać z wiedzy innych.
 
Uczyłam się zatem pilnie przez kilka weekendów. Egzamin zdałam i uzyskałam dyplom :)
 
 Na kursie spotkałam mnóstwo przesympatycznych dziewczyn. Każda z nich tak jak i ja ma własne marzenia i pomysły na wykorzystanie wiedzy krawieckiej.
 
Nie mogę też nie wspomnieć o prowadzącej - Marzenie. Tak przesympatycznej a jednocześnie mega zakręconej na punkcie krawiectwa osoby jeszcze nie spotkałam. Z Marzeny wylewa się pozytywna energia, która dla mnie stała się motywacją, aby realizować swoje marzenia nawet jeżeli ciężko to czasem pogodzić z ..."resztą życia".
 
Z Marzeną planuje jak najdłużej współpracować, aby zdobyte na kursie podstawy przelewać na wyroby krawieckie pod jej fachowym nadzorem. Na moje szczęście jest to osoba, która chętnie dzieli się swoją wiedzą ;) Na nieszczęście moich lalek na razie uczę się szyć ubrania dla ludzi ;)
 
 
Do miłego!