poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Piknik z lalkami :D

 
Wczoraj we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanie lalkowe :)
Tym razem urządziłyśmy sobie piknik. Poza lalkami przyniosłyśmy więc dużo jedzenia :)
Poniżej szybka fotorelacja.
 
 
 
















niedziela, 23 sierpnia 2015

Niedoszłe buty Tulabelle i nowa Barbie :)

 
 


 
 
Oto niedoszłe buty mojej Tulabelle. Teraz po gruntownej przeróbce to szpilunie Tonerki. Buciczki wykonane są z Fimo, wykałaczki i kawałka elastycznego materiału skóropodobnego :)
 
 
Poniżej moja ulubiona Tonerka ...w raju ...w szpilkach :)










 
 
Na koniec lalunia, którą już na pewno znacie ...jedna z nowych Barbioszek :) Jej sztywniackie ciałko jest okropne. Wynagradza to wdzięczna, piegowata buźka. Na taką rudzielicę warto było poczekać ;) U mnie od razu dostała nowe wdzianko i szybką, "przyokazyjną" sesję zdjęciową :)





 
 
PS: Czy ktoś orientuje się czy te nowe lale od Mattela mają jakieś imiona?

niedziela, 16 sierpnia 2015

Pierwsze buty mojej Tulabelle

 
 

Oto przed Wami przyczyna zastoju na moim blogu!
 
Aby wyjaśnić, o co chodzi muszę się cofnąć do początku wakacji. Wtedy to moje starsze dziecko wybyło z domu na dwa tygodnie, a ja urządziłam sobie w jej pokoju swoją tymczasową pracownię. Normalnie wszystko mam pochowane gdzie się da, a jak chcę sobie podłubać to urzęduję na stole w pokoju dziennym. Tak de facto ten całkiem niewielki pokoik jest jednocześnie jadalnią i kuchnią ;)
 
Ale wracając do sedna ...spodobało mi się to posiadanie własnego kąta, którego nie trzeba sprzątać co wieczór, a rozpoczętą robotę można zostawić do następnego dnia. Przy moich smykach nie da się odizolować na całe popołudnie i tworzyć. Można natomiast porobić coś czasem z doskoku. Zwłaszcza wtedy taki własny kąt to luksus :]
 
W te dwa tygodnie starałam się  przygotować kilka kompletów ciuszków dla mojej Tulabelle. Miałam w planach zabrać ją ze sobą na wczasy i robić jej nadmorskie sesje zdjęciowe. Niestety ciągle nie miałam butów. Zanim jednak zdążyłam je zrobić moja córa wróciła i musiałam zwinąć swoje manele z jej pokoju. Jak pewnie wszyscy wiedzą z tym co przyjemne ciężko się rozstać. Za punkt honoru przyjęłam urządzić sobie maleńką pracownie jeszcze przed urlopem. I udało się! Wstawiłam małe biurko i maleńki regał do swojej i tak ciasnej sypialni ;) ...natomiast nie przewidziałam, że zbieranie, układanie i segregowanie moim maneli zajmie tak dużo czasu, więc z butów dla Tulabelle nic nie wyszło.
 
Urlop minął szybko, a pogody na sesje i tak nie było ... po powrocie wzięłam się do pracy. Kombinowałam i cudowałam, aby znaleźć sposób na powtarzalnie piękne szpilki dla mich lal. Kilka sposobów wymyśliłam ale pierwsze prototypy szybko uzmysłowiły mi, że Tulabelle ma wyjątkowo płaskie stopy i sandały na obcasach raczej jej nie pasują. Odstawiłam więc szpilki na bok i zrobiłam buty na koturnach, które ukrywają to, co niezbyt ładne w stopach mojej rudzielicy :)
 
Dzisiaj udało mi się nawet obfotografować ...i buty ...i Tulabelle, więc zapraszam do oglądania i podziwiania :)
 
 
 








 




 
 
 
 
...i tak oto wakacje dobiegają powoli do końca a razem z nimi moja ulubiona pora roku. Uwielbiam lato ...i to wcześnie wstające słońce ...i to ciepło, które wnika we mnie sprawiając, że chce się przenosić góry.
 
Pozdrawiam Was gorąco , Do miłego!