wtorek, 24 lutego 2015

moja Tulabelle

 
 

 
Tę lalkę już znacie - chwaliłam się nią jakiś czas temu ;) Pozowała wtedy nagusieńka, tak jak ją ...poprzednia właścicielka do mnie wysłała ;) Dziś wreszcie doczekała się drugiej sesji.
 
Do uszycia dla jej jakiś ciuszków przymierzałam się już kilkanaście razy. Zawsze kończyło się na tym, że kolory, posiadanych przeze mnie materiałów, nie do końca pasowały do modelki. Ale to i tak "pikuś" bo, poza samymi ubrankami, to problemem zawsze były buty, a właściwie ich brak! Na szczęście na ostatnim spotkaniu lalkowym Ewa podsunęła mi rewelacyjny pomysł ...przybiegłam więc pędem do domu i zaczęłam szykować się do szycia.
 
Zamiast eleganckiej bielizny czy super sukienki moja Tulabelle na druga sesję zdjęciową dostała strój treningowy. W mojej ocenie jej smukłe, wielce artykułowane ciałko idealnie pasuje do solowej tancerki, więc dziś zapraszam na mini relację z rozgrzewki i przygotowań do występu, w którym wystąpi na boso ;)
 
 
 




 
...a po treningu relaksik ;)
 

 
 

niedziela, 22 lutego 2015

Tyler Wentworth Ultra Basic Redhead 2008

 
 
 
Większość z Was zapewne zna już Tyler z bloga Karoliny. Na moje szczęście ta cudna rudzielica znudziła się swojej poprzedniej właścicielce ;]
 
Dokładne siedem dni temu o tej samej porze przytaszczyłam ją do domu. Lalunia była w dwóch kawałkach, bo Karolina zachciała jej prawdziwego ciałka dla innej tonnerki. Ostrzegała mnie, że główka Tyler i podmienione ciałko nie chcą dać się złożyć w całość ale... ja przecież kocham wyzwania! ;)
 
Walczyłam długo, zaangażowałam nawet do pomocy męża, który chyba pierwszy raz w życiu trzymał w rękach lalkę :) Nie udało się! Kulka wystająca z głowy nie zamierzała "wskoczyć" w specjalnie wyprofilowane miejsce w szyi. Cofała się w głąb głowy. Skończyło się na cięciu głowy... ale nawet wielka dziura w "czaszce" nie pomogła - kulka była ewidentnie za duża i nie dała się wcisnąć w szyję pomimo iż ta już pękła na całej długości oryginalnego klejenia! Dopiero spiłowanie kulki uratowało sytuację choć niestety szyja już się całkiem nie zeszła.
 
Głowę skleiłam, szyję jeszcze kiedyś uszczelnię ...tylko dobiorę odpowiedni kolor czegoś sylikono-podobnego ;) A teraz zapraszam na sesję z Tyler w roli głównej.
 





 
 
Kreacja Tyler to uwielbiony ostatnio przeze mnie zestaw: bluzka z rajtuz i spódnica z koła z podszewką na gumce do włosów ;) Taki komplet "szyję" w niecałą godzinkę ...wliczając w to przygotowanie maszyny, wygrzebanie materiałów, samo szycie i posprzątanie ;) Więc jak dla mnie jest to super rozwiązanie!
 
Na koniec pragnę pokazać Wam jeszcze jedną plastikową śliczność -  drugą laleczkę
 przyniesioną z ostatniego spotkania lalkowego. Ta malusieńka mulatka spodobała mi się tak bardzo, że nie mogłam jej nie spróbować przechwycić od Oli. Dzięki kochana za to małe cudo :)


 
 
Ta mała niunia oryginalnie była klaunem. Ja postanowiłam ją odrobinkę odmienić, więc zmyłam czerwona farbkę z jej noska, a ubranko podmieniłam na szydełkową sukieneczkę mojej produkcji.
 
 

niedziela, 15 lutego 2015

Wrocław lalkuje w plenerze ;)

 
Dziś we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanko lalkowe.
 
Tym razem było nas mniej niż ostatnio, co jednak nie oznacza, że było mniej lalek ;)
 
Ponieważ mój aparat odmówił posłuszeństwa chwalę się zdjęciami zrobionymi przez Karolinę i Olę. Dzięki dziewczyny za fotki!
 

 














 
 
 
 
Ze spotkania przytaszczyłam do domku dwie nowe lalki ...pochwalę się nimi już niedługo ;)
 
Do miłego następnego! :)