sobota, 19 grudnia 2015

Świąteczne spotkanie lalkowe

 
Po kilku miesiącach przerwy udało się nam wreszcie spotkać.
Było nas aż trzy - Ewa, Karolina i ja :) 
 
Poniżej kilka zdjęć uwieczniających przepiękne lale przyniesione przez dziewczyny  ;)
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
Na koniec tego mega szybkiego wpisu pochwalę się Wam jeszcze świątecznymi kartkami, które robiłam z dziećmi :)
 
 
 
 
Do koperty poza samą kartką z wymyślonym przeze mnie wierszykiem świątecznym trafiły też zdjęcia moich pociech. Ciekawe czy dziadkowie, ciocie, wujkowie i prababcie domyślą się, że to "własnoręcznie" robiona karteczka? :)


 
 
 
WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI!!!
 
 
 



piątek, 11 grudnia 2015

ELSA dla małej JULECZKI

 
 
 
 
Elsa to chyba pierwsza lala, którą prezentuję na blogu a której nie kupiłam dla siebie :)
 
Elsa będzie mikołajowo-gwiazdkową niespodzianką dla trzyletniej Juleczki, która jest na maxa zauroczona główną bohaterką bajki "Kraina Lodu".
 
Na laleczkę trafiłam przypadkiem, a ponieważ była w promocyjnej cenie nie mogłam oprzeć się pokusie. Laleczka miała całkiem ładną, oryginalną sukieneczkę ale ja oczywiście musiałam zmajstrować coś swojego :) Elsa dostała kilka kompletów ciuszków. Większość inspirowana filmowymi strojami ...inspirowana a nie wiernie odwzorowana :)
 
Poniżej prezentacja mojej, Parczunowej wersji Elsy.
 
 
1) Sukieneczka z woalem - podobną bajkowa Elsa ma pod koniec bajki ...kto oglądał ten wie ;)

 
 
2) Sukieneczka z kokardką - inspirowana piżamką bajkowej Elsy.

 
 
3) Bluzeczka ze spódniczką - inspirowana suknią z koronacji bajkowej Elsy ...inspirowana choć totalnie niepodobna ;)

 
 
4) Kremowy płaszczyk z kapturkiem - to już totalnie mój wymysł ...dla takiego ślicznego aniołka musiałam uszyć coś jasnego i słodkiego ;)

 
 
5) Pelerynka w kolorze fuksji - inspirowana peleryną z koronacji bajkowej Elsy.

 
 
Szyłam to wszystko chyba ze trzy dni. Na początku nie miałam pojęcia jak kroić, aby coś sensownego z tego wyszło ...na szczęście mamy coś takiego jak Internet :)
Teraz, skoro lala już obszyta i obfotografowana wraca ponownie do pudełka. W sobotę rozpakuje ją Juleczka :) ...a później dostanie dodatkowe ciuszki. Muszę je tylko jakoś pomysłowo zapakować!
 
 
 
 
Na koniec pokażę Wam coś totalnie niezwiązanego z Elsą - moje kolejne podejście do repaintu. 
 
Sumiennie trenuję podglądając mistrzów! :)
 
Z wielu powodów nie zainwestowałam jeszcze w profesjonalny utrwalacz. Pewnie dlatego mam problem z tym, że biała kredka nie chce malować po lalce i oczy są bardziej cieliste niż białe. Na razie skupiam się właśnie na tych oczach - bo to one sprawiają mi najwięcej problemów. Usta i policzki tylko niechlujnie maźnęłam różem, aby móc ocenić czy nowe oczy pasują do mojej wymęczonej Scenki ...tak swoją droga biedna ta lala, bo co chwilę zmazuję jej twarz i maluje nową ;)
 
Zdjęcie niestety cyknęłam podczas pracy przy lampkowym oświetleniu, więc jest beznadziejne. Ale za to sam repaint - w mojej ocenie - to jeden z tych lepszych dlatego też ośmielam się nim chwalić :)
 

 
 
 
Pozdrawiam Wszystkich przedświątecznie :) Do usłyszenia niebawem!
 
 
 

niedziela, 8 listopada 2015

Roszpunka


 Dziś z przerażeniem odkryłam ile mnie tutaj nie było... Niestety nie robiłam niczego nadzwyczajnego. Dałam się pochłonąć pracy i codziennym obowiązkom. Skupiłam się na próbach zmienienia czegoś w otaczającej mnie rzeczywistości. Na razie nie widać światełka w tunelu ...rzeczywistość to rzeczywistość i nie zawsze da się zmienić tak szybko jak bym chciała...
 
Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać ...dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o mojej nowej lalce. Wielu spośród Was już ją ma. Wpatrywałam się dotąd w jej fotki na Waszych blogach i snułam nieśmiałe plany... W końcu na nią trafiłam :)
 
Wparowałam z nią do domu i najszybciej jak to możliwe wydarłam z pudełka. Wszystko tylko po to aby zedrzeć z niej fabryczne ubranko, rozczochrać jej włosy i zmyć część oryginalnego malunku ...
 
Taką ją sobie zawsze wyobrażałam ;)

Oto moja Roszpunka z serii Once Upon a Zombie.
 






 
 
 
 

piątek, 11 września 2015

Pierwszy repaint :)

 
Od dawna podziwiam z zafascynowaniem repaintowane lalunie. Sama już raz próbowałam ...ale nic z tego nie wyszło ...malowanie farbami nie jest niestety moją mocną stroną. Wczoraj wieczorem pomalowałam jakiegoś trupka kredkami i pastelami. Efekt? Myślę, że nienajgorszy jak na pierwszy raz ;) 

 
Teraz musze tylko nabyć porządne kredki i pastele ...bo te moje maja niewiele kolorów i co gorsze podczas rysowania kruszą się zostawiając brzydkie ślady na gumie.
 
Oczy i usta tym razem nabłyszczyłam lakierem do paznokci ale chcę poszukać czegoś "specjalnego" ...co nałoży się cieńsza warstwą i nie pożółknie z biegiem czasu.
 
Kochani jeżeli możecie polecić mi jakieś przetestowane produkty to będę wdzięczna :)
 
 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Piknik z lalkami :D

 
Wczoraj we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanie lalkowe :)
Tym razem urządziłyśmy sobie piknik. Poza lalkami przyniosłyśmy więc dużo jedzenia :)
Poniżej szybka fotorelacja.
 
 
 
















niedziela, 23 sierpnia 2015

Niedoszłe buty Tulabelle i nowa Barbie :)

 
 


 
 
Oto niedoszłe buty mojej Tulabelle. Teraz po gruntownej przeróbce to szpilunie Tonerki. Buciczki wykonane są z Fimo, wykałaczki i kawałka elastycznego materiału skóropodobnego :)
 
 
Poniżej moja ulubiona Tonerka ...w raju ...w szpilkach :)










 
 
Na koniec lalunia, którą już na pewno znacie ...jedna z nowych Barbioszek :) Jej sztywniackie ciałko jest okropne. Wynagradza to wdzięczna, piegowata buźka. Na taką rudzielicę warto było poczekać ;) U mnie od razu dostała nowe wdzianko i szybką, "przyokazyjną" sesję zdjęciową :)





 
 
PS: Czy ktoś orientuje się czy te nowe lale od Mattela mają jakieś imiona?