piątek, 14 listopada 2014

"Suszonki"

 
 
 
 
Nie lubię chorować! Chociaż z drugiej strony nawet leżenie w łóżku można wykorzystać kreatywnie ...o ile jest się na tyle przytomnym, aby wiedzieć co się dzieje ;)
 
Ja przebłyski przytomności wykorzystuję na obrobienie zdjęć i tworzenie tutoriali na miniaturki, które stworzyłam w poprzednich tygodniach.
 
Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejną porcję miniaturowych roślinek. Tym razem dla odmiany zrobionych z tego co natura dała :) Nie jest to do końca mój pomysł ...wykorzystanie prawdziwych roślin podczas tworzenia miniatur podpatrzyłam u Lady Fanaberii. To waśnie na jej blogu dopatrzyłam się przepięknych bukietów z naturalnymi źdźbłami traw ( a przynajmniej tak to sobie zinterpretowałam). Idąc za ciosem zebrałam na próbę jeszcze kilka innych roślinek, które ususzyłam, a teraz zaczynam wykorzystywać.
 
...i żeby nie było! - pierwsza miniaturka to ma być kaktus ;)
 
Do jego zrobienia wykorzystałam pąki rośliny o nazwie OSTROŻEŃ POLNY, które po ususzeniu pomalowałam farba akrylową i matowym lakierem.
 
 

 
 
Za doniczkę posłużyła mi malutka nakrętka, którą wypełniłam styropianem i klejem.

 
 
W styropian powbijałam przygotowane wcześniej "suszonki".


 
Tu i ówdzie upchnęłam wysuszone fusy kawy - aby przywarły do kleju, który nałożyłam wcześniej.

 
 
I kaktusik gotowy :)

 
 
 
Druga moja praca to już nie żadna konkretna roślinka - to raczej jakiś bukiet czy artystyczna mini kompozycja ;) Do jej zrobienia wykorzystałam źdźbła  WIECHLINY ŁĄKOWEJ ...pomalowane i polakierowane po ususzeniu ;)
 
  
 
 
Oraz "niedojrzałe" kwiatostany rośliny o nazwie WROTYCZ POSPOLITY. 

 
 
Podobni jak pozostałe "suszonki" pomalowałam je farbą akrylową i pociągnęłam lakierem.

 
 
Reszty się już chyba domyślacie ;) 
A oto gotowa kompozycja.

 
 
  

PS: zdjęcia roślin w ich naturalnym środowisku ukradłam z różnych super stronek i mam nadzieję, że nie będę się za to smażyć w piekle ;] 
 
 
 

25 komentarzy:

  1. Piękne roślinki. Nigdy jakoś nie wpadłam, żeby pomalować suszki. Zwykle do bukiecików wykorzystuję wrzos, lawendę i suszone drobniutkie różyczki pnące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrzos i lawenda ...takie cuda niestety przegapiłam ;(

      Usuń
  2. Me parece una idea estupenda. Están preciosos

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo pomysłowe :) ja wykorzystuję raczej sztuczne roślinki, chociaż w sezonie używam też do sesji malutkich polnych kwiatuszków - przynajmniej są za darmo :D ale czy np. ta suszona trawa się nie sypie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to zależy ...jak zbierzesz taką młodą, świeżo wylęgniętą i nie przekwitniętą oraz pomalujesz zanim wyschnie na pył to się nie sypie ;)

      Usuń
  4. Oj tak, kwiatki moim lalkom się przydadzą, jeszcze nie zrobiłam im nawet stolika, ale kwiatki muszą być :D
    Obawiam się tylko, że przegapiłam okres zbierania materiałów na suszonki, tzn. nawet nie wiem kiedy zbierać jakie roślinki? - pytanie dziewczyny z miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe ...ja zbierałam swoje z dwa tygodnie temu ;) dopóki nie spadnie dużo deszczu czy śniegu jeszcze ciągle możesz iść na łowy ;) większość roślinek już zaschła więc znalezisko zmacaj mocno ręką ...jak się nie pokruszy to znaczy, że da się też wypaćkać farbką ;)

      Usuń
  5. Masz niesamowite pomysły i w zakresie wykonania tych cudeniek jak i w technice tworzenia tutoriali!

    OdpowiedzUsuń
  6. ileż razy człek przechodzi obok tzw. zielska - urokliwego i tak wydawałoby się niepozornego - lubuję się w roślinnej drobnicy - dziękuję, że pokazałaś, jak można cieszyć się dłuuużej tą zieleniną...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne! Odpowiednio ułożony ostrożeń w tej kolorystyce mógłby uchodzić za miniaturowy kaktus :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, wonderful flowers!!!
    Thanks for share.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne! Strasznie mi się podobają :-) muszę kiedyś spróbować! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł z tymi kwiatkami! Tani, szybki i jaki efektowny! bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń