środa, 20 lutego 2013

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKU

   Jak się zaczęło to szaleństwo? Wręcz banalnie!
    - Mamo, fajnie by było mieć domek dla lalek - powiedziała pewnego dnia ni stąd ni zowąd moja córa. Niedowierzałam. Lalki i maskotki choć w naszym domu były, to raczej jako ozdoba. Usilnie podsuwałam córeczce różnego rodzaju laleczki. Były szmaciane, był mówiący dzidziuś, była też Barbie. Dopóki jednak nie pojawił się Ken nic z tych rzeczy nie cieszyło się zainteresowaniem. To ten przystojny blondyn o niebieskich oczach zmienił wszystko i wywrócił nasz świat do góry nogami. Dziś do grupy często używanych zabawek zaliczam również Barbie i Kena.
   A co z tym domkiem? Oglądaliśmy przeróżne wille (bo domkami to bym ich nie nazwała) zarówno w sklepach jak i w Internecie. Domki owszem są. Jednak zawsze coś z nimi nie tak! Ten ma za ciasne pomieszczenia, ten ma za mało pokoi, a tamten znowu zamiast prawdziwego wyposażenia ma akcesoria wymalowane na ścianach. Tragedia! Te trochę lepsze, które już ostatecznie mogły by być kosztują fortunę. Obawiałam się, że będzie to tylko duży wydatek, a radość przez "pięć minut". Wtedy też zaproponowałam swemu dziecku, abyśmy zrobiły domek same z niedrogich i ogólnodostępnych materiałów. Udało się!!! Tydzień zarwanych nocek i chaos w mieszkaniu, na dodatek wszystko wysmarowane klejem do tapet. Jaki koszt domku? Trzy duże kartony, stare, niezużyte styropianowe panele sufitowe, tapety oraz klej. Aby domek wyglądał realnie zakupiłyśmy "podłogę" czyli samoprzylepną okleinę drewnopodobną za kilkanaście złotych.
   Efekt? Bomba! I chociaż widzę mnóstwo niedociągnięć i rzeczy, które można było zrobić lepiej, córa wydaje się być w pełni usatysfakcjonowana.
   Nasz domek ma dziś prawie rok. Ciągle jest na topie. Przeżył dwie przeprowadzki, a ponieważ nie mieści się w naszym samochodzie jeździł na przyczepce, pod gołym niebem. I choć troszkę się pobrudził, to nic! Cały pokryty jest tapetą więc wczesnym latem go odmalujemy ...a tym samym odmienimy całkowicie.
   Oto nasze dzieło. Domek ma metr szerokości, pół metra głębokości i ponad metr wysokości.
 
Foto1: Domek Barbie i Kena

4 komentarze:

  1. Cześć Monika :D

    Bardzo fajnie Cię zobaczyć w sieci :) Podoba mi się Wasz domek i cała reszta, zdolniacha z Ciebie! Chętnie będę tu zaglądać. Pozdrów Andżelkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a dzięki, dzięki Pikoteńko moja!!!
    Jak Ty mnie tu znalazaś?
    Oczywiście zapraszam jak najczęściej:)
    Angelika dziękuje za pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo Super! właśnie takiej podpowiedzi szukałam!

    OdpowiedzUsuń