niedziela, 7 grudnia 2014

Zaróżowiło mnie ;)

 
W zasadzie to chyba jeszcze Wam nigdy "nie mówiłam", że za blondynkami i kolorem różowym to - delikatnie rzecz ujmując - nie przepadam. Oczywiście zdarzają się wyjątki ...i w mojej witrynce są pojedyncze blondyneczki i różowe kiecki ;) No ale o tym za chwilę...teraz chcę Wam pokazać prezent mikołajkowy - który pozwoliłam sobie sprawić :)
 
Pośród mnóstwa wystawianych obecnie w sklepach zabawek utrafił mi się zestaw: lalka + 7 par butów + torebki + naszyjniki.
 
To na tych butach mi najbardziej zależy, bo ciągle nie dopracowałam się własnych ...lalka niestety jest blondynką ale co najgorsze okazała się nie lalką a manekinem. Jest tak sztywna, że masakra. Proste, twarde ręce i nogi wykonują tylko ruchy w przód i tył. Nawet głowa jest jakaś "ograniczona" - można nią pokręcić tylko na około głowy ...o przechyleniu główki (choćby lekko) w górę, dół czy w bok można zapomnieć!
 
Dlatego też zestaw butów, torebki i oryginalną sukienkę prezentuje Wam Numer Czternaście.
 
 
 
Poniżej owa sztywna blondyna ...z całkiem nienajgorszą buźką. Niestety nie mam odpowiednio jasnego ciałka aby ją "przesadzić" :(
 
 
 
Korzystając z okazji, że zrobiłam już "odpowiednie stanowisko" do prezentowania butów, chciałam zrobić sesję  "Barbie w raju czyli przedświąteczne zakupy" ;) Wygrzebałam wszystkie fajniejsze, oryginalne buty i torebki. I zaczęłam cykać...
 

 
 
I dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że kolorystyka tych gadżetów jest dość mocno nieświąteczna! Biały, szary, różowy i ....RÓŻOWY. Nie ma kolorów pasujących do zimy i świąt. Ale co gorsze nie ma błękitów, granatów, zieleni, fioletów... wszystkich tych kolorów, które tak uwielbiam i w których moim zdaniem lalki przestają być takie obrzydliwie słodkie i nabierają pewnej elegancji.
 
Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma! ...więc zaniechałam zaplanowanej sesji i postanowiłam spróbować uszyć coś, co będzie do tych butów pasować ...pobawić się różem i wykorzystać go do zrobienia czegoś ładnego i eleganckiego ...wyjąć z witryny te blondynki, które się uchowały i zrobić różowo-blondynkową sesję.  Ale że z planów zazwyczaj niewiele mi wychodzi to wyszły kolorowe, letnie sukienki, niekoniecznie ładnie wyglądające na tych blondynkach, które mam ...dobrze chociaż, że sukienki jako tako pasują do butów ;) 
 
Poniżej kiecki, które spłodziłam. W roli modelek: Zeróweczka, Barbie #12 i #14.
 





 
 
PS: Chyba przestanę planować ;)
 
A tak w ogóle, to zaczynam pracować nad "lepszymi" ciuszkami. To znaczy staram się aby miały podszewkę i aby wszystkie szwy były ukryte. Częściowo mi wyszło ...co widać np. na ramionkach sukieneczek ...widać jasną podszewkę, a nie ma w ogóle szwów "po wierzchu". Od razu takie ciuszki inaczej się prezentują, a przede wszystkim inaczej się je w dłoni trzyma ;)
 
 
 

środa, 19 listopada 2014

Numer 24 i wymianka z Olą :)

 
 
Serce się raduje, bo wczoraj dostałam wyczekiwaną paczuszkę, a
 w niej ...aż dwie sukieneczki od Oli.
 
Pierwszą z nich prezentuje Barbie #24 - Edeline z serii 12 Tańczących Księżniczek. Lalkę tę mam od dawna, a baczni obserwatorzy moich postów mogli doszukać się jej na zdjęciach ze spotkania lalkowego (drugiego, na którym byłam). Aż do dzisiaj lalka nie miała własnej sesji.
 
Złotą sukieneczkę co poniektórzy też powinni pamiętać - prezentowała ją Ola jakiś czas temu na swoim blogu. Oszalałam wtedy z zachwytu i pomyślałam, że to by była cudowna kreacja dla mojej Edeline. Na moje szczęście Ola zgodziła się zrobić identyczną specjalnie dla mnie :)
 
A oto Numer Dwadzieścia Cztery w złotej sukieneczce:
 
 



 



Do sukieneczki w komplecie dostałam też piękne majciochy :)

 
 
Druga sukieneczka to bonus i niespodzianka.
Może tak wyszło przez przypadek, a może Ola pamiętała jak się zachwycałam właśnie tym dzierganym gorsecikiem? Tak czy siak podskakiwałam z radości, że dostałam właśnie tę kreację.
 
Dziś sukienkę bombkę prezentuje Numer Dziewięć ...choć prawdopodobnie dostanie ją zupełnie inna Barbie... ale to kiedy indziej ;)
 

 
 
Dzięki kochana! :]
 
 

piątek, 14 listopada 2014

"Suszonki"

 
 
 
 
Nie lubię chorować! Chociaż z drugiej strony nawet leżenie w łóżku można wykorzystać kreatywnie ...o ile jest się na tyle przytomnym, aby wiedzieć co się dzieje ;)
 
Ja przebłyski przytomności wykorzystuję na obrobienie zdjęć i tworzenie tutoriali na miniaturki, które stworzyłam w poprzednich tygodniach.
 
Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejną porcję miniaturowych roślinek. Tym razem dla odmiany zrobionych z tego co natura dała :) Nie jest to do końca mój pomysł ...wykorzystanie prawdziwych roślin podczas tworzenia miniatur podpatrzyłam u Lady Fanaberii. To waśnie na jej blogu dopatrzyłam się przepięknych bukietów z naturalnymi źdźbłami traw ( a przynajmniej tak to sobie zinterpretowałam). Idąc za ciosem zebrałam na próbę jeszcze kilka innych roślinek, które ususzyłam, a teraz zaczynam wykorzystywać.
 
...i żeby nie było! - pierwsza miniaturka to ma być kaktus ;)
 
Do jego zrobienia wykorzystałam pąki rośliny o nazwie OSTROŻEŃ POLNY, które po ususzeniu pomalowałam farba akrylową i matowym lakierem.
 
 

 
 
Za doniczkę posłużyła mi malutka nakrętka, którą wypełniłam styropianem i klejem.

 
 
W styropian powbijałam przygotowane wcześniej "suszonki".


 
Tu i ówdzie upchnęłam wysuszone fusy kawy - aby przywarły do kleju, który nałożyłam wcześniej.

 
 
I kaktusik gotowy :)

 
 
 
Druga moja praca to już nie żadna konkretna roślinka - to raczej jakiś bukiet czy artystyczna mini kompozycja ;) Do jej zrobienia wykorzystałam źdźbła  WIECHLINY ŁĄKOWEJ ...pomalowane i polakierowane po ususzeniu ;)
 
  
 
 
Oraz "niedojrzałe" kwiatostany rośliny o nazwie WROTYCZ POSPOLITY. 

 
 
Podobni jak pozostałe "suszonki" pomalowałam je farbą akrylową i pociągnęłam lakierem.

 
 
Reszty się już chyba domyślacie ;) 
A oto gotowa kompozycja.

 
 
  

PS: zdjęcia roślin w ich naturalnym środowisku ukradłam z różnych super stronek i mam nadzieję, że nie będę się za to smażyć w piekle ;]